piątek, 4 lipca 2014

Rozdział 1

*Laura*
Po tej przeprowadzce byłam tak zmęczona, że padłam trupem na łóżko. Gdy się obudziłam przeżyłam szok. Włosy były tak rozwalone jakby ptak zrobił na nich gniazdo. O twarzy nie będę wspominała, wyglądałam jak jakiś zombie. Gdy się odświeżyłam wybrałam taki zestaw. Po wyszykowaniu zeszłam na dół do kuchni coś wszamać, jak zwykle Van już coś pichciła.
-Hej Van. Co dziś na śniadanie?
-Omlety z owocami.
-Mmm... pycha.
-To masz wcinaj, a ja idę się szykować do pracy.
-Już znalazłaś pracę?
-Tak. Już w Miami, gdy tylko się dowiedzieli że wyjeżdżam do LA załatwili mi rolę. A teraz nie mam czasu muszę uciekać. Pa :).
-Pa :).
Po zjedzonym posiłku pomyślałam, że przejdę się do parku. Chwyciłam torebkę i kluczyki zamykając drzwi. Założyłam słuchawki i dałam ponieść się muzyce. Po drodze napotkałam się na budkę z lodami i nie mogłam sobie odmówić.
-Mieszanego z polewą wiśniową, proszę.
-Proszę bardzo.
-Dziękuję.-zapłaciłam i odeszłam. Po kilku metrach natknęłam się na dziewczynę o nieziemsko pięknych blond włosach.
-OMG bardzo przepraszam straszna ze mnie niezdara.
-Nic się nie stało, tylko mam na sobie twojego loda.
-Tak widzę.-zachichotałam- ja nie chciałam.
-Spoko. Dla każdego się zdarza. Rydel jestem.
-Laura Marano.
-Czekaj, czekaj.? Ty jesteś siostrą Vanessy Marano?
-Tak, a skąd wiesz?
-Znamy się od piaskownicy.
-A to szuja nic mi nie powiedziała. Własnej siostrze.
-Aha, mówiła mi, że się tu przeprowadzacie ale nie powiedziała czemu?
-Wolałabym o tym nie wspominać.
-No proszę.!
-Okey.-opowiedziałam jej wszystko od początku do końca. Później poszłyśmy do kawiarenki niedaleko parku. Czas tam bardzo szybko zleciał na gadaniu.
-Słuchaj muszę zmykać, ale może się jeszcze kiedyś spotkamy?
-Pewnie. Wpadnij do nas na obiad.
-Ale ja nie jestem sama mam jeszcze rodzeństwo.
-To przyjdź z nimi. I tak mieliśmy zaprosić sąsiadów na powitanie.
-O to fajnie, a gdzie mieszkacie?
-17400 Lablador Street.
-Nie wieżę ja mieszkam na przeciwko.
-To jesteśmy sąsiadkami.
-No dobra choć zbieramy się.-Po całym dniu spędzonym z Delly wróciłam do domu.
-Ale jej się dostanie!!!- pomyślałam i zła szukałam Van.
-Vanessa!!!!!!!
-Czego drzesz pyśka?
-Czemu nie powiedziałaś mi o Rydel?
-A skąd o niej wiesz?
-Stąd, że ja spotkałam??!
-No nie powiedziałam, bo jakoś nie było okazji.
-Aha... czyli ty znasz ją od piaskownicy, a mi nic o tym nie wiadomo, tak?!?!
-No już nie bulwersuj się tak. Złość piękności szkodzi.
-Nie chcę z tobą gadać. FOCH FOREVER. Idę spać.- obrażona na Van poszłam  do swojego królestwa, przebrałam się w piżamke i położyłam się spa.
**************************************************
Hej. To ja zawitałam do was z rozdzialikiem. Wiem beznadziejny, bo to dopiero początek. Ale jak widzicie macie go wcześniej tak jak obiecałam za wyświetlenia.Co ja sie będę rozpisywać nie ma co. Po kaśdym rozdziale będę dawać piosenkę. Chociaż nie jest to piosenka, ale najlepsza wersja "R5-All about girl" 
                                                                            
                                                                                         Patataj


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz