wtorek, 8 lipca 2014

Rozdział 2

*Laura* 
Wstałam rano zła na Van. Wiem, że nie powinnam się złościć, ale przez tyle lat nie powiedzieć WŁASNEJ siostrze, że miało się przyjaciółkę od piaskownicy. Zawsze mówiła mi o wszystkim. Zastanawiam się czemu mi o niej nie powiedziała, ale nie będę się już tym karciła. Podeszłam do szafy i wybrałam sukienkę w
 kwiaty i pasujące pod kolor koturny wraz z małymi dodatkami .Zeszłam na dół by zjeść śniadanie.
-Lau ja przepraszam za wczoraj. W ramach tego zrobiłam ci śniadanie.
-Ty myślisz, że przekupisz mnie śniadaniem?
-A nie?
-No tak masz racje.
-Przepraszam. 
-Przeprosiny przyjęte. 
Po zjedzonym posiłku poszłam na górę po torbkę i wybrałam się do parku. Szłam jakieś 10 minut. wiedziałam, że nie opodal jest fontanna więc poszłam tam i usiadłam blisko źródełka, ale pech chciał, że jakiś chłopak wepchną mnie do wody i byłam cała mokra. Na szczęście pomógł mi z niej wyjść. 
-Bardzo cię przepraszam. Nie zauważyłem ciebie.
-Nic nie szkodzi każdemu się zdarza. Laura jestem a ty?..
-A.. sorrry gdzie moje maniery. Petter. To może na przeprosiny dasz się namówić na szejka?
-Okey, ale ty stawiasz. :)
 Poszliśmy do budki z szejkami i oboje ze smakiem je wypiliśmy.
-Słuchaj muszę już iść.
-Zaczekaj, może odprowadzę cię do domu?
-W sumie czemu nie? Ok, to chodź.
Szliśmi w przyjemniej ciszy. Czasami któreś z nas posyłało uśmieszki. Gdy doszliśmy pod mój dom dałam Peterowi buziaka w policzek.
-A za co to?
-Za to, że nie poszedłeś sobie i mnie wyciągnąłeś z tej fontanny.
-Dzięki.
Ten cały Peter jest całkiem fajny. Muszę jescze powiedzieć Van o tym obiedzie.
                                                 *Ross*
Siedziałem w domu i się nudziłem. Podobno na przeciwko nas wprowadził się ktoś nowy, pójdę i się przywitam. Zszedłem na dół i rzuciłem krótkie "wychodzę", ale ktoś mnie zatrzymał.
-Gdzie się wybierasz?
-A co cie to obchodzi?
-Bo jestem twoją siostrą i mam prawo wiedzieć.!
-Idę się przywitać z nowymi sąsiadami.
-Nigdzie nie idziesz, bo pójdziemy wszyscy razem.
-Czemu?
-Zaprosiły nas na obiad.
-A skąd ty je znasz?
-To moje przyjaciółki.
-Aha, a kiedy do nich idziemy?
-Dzisiaj o 17 i idź powiedz reszcie, żeby się nie napychali fast foodami.
-Dobra, dobra.
Po zapoznaniu chłopaków z wiadomością poszedłem przejść się.
                                                    *Laura* 
Muszę poinformować Van o tym obiedzie.
-Hej, Van muszę ci coś powiedzieć.
-A co?
-No....-nie zdąrzyłam dokończyć, bo Vanessa mnie uprzedziła
-Mam przygotować obiad, bo przychodzą do nas Lynch'owie?
-Yyy..em..yy... skąd... ty.. wiedziałaś?
-Powiedzmy,że Rydel do mnie zadzwoniła i spytała się na którą mają do nas przyjśc i w tedy się o wszystkim dowiedziałam.
-Aha to wszystko wyjaśnia. To ja idę przyszykować stół.
Po przygotowaniu wszystkiego poszłam się przebrać. Wybrałam taki zestaw . Gotowa zeszłam na dół, a goście już siadali do stołu. Van wyglądała ślicznie , a Rydel oszałamiająco . Zaczęliśmy pałaszować nasz obiadek, był pyszny. Po obiedzie postanowiliśmy, że zagramy w butelkę, lecz najpierw wszyscy się lepiej zapoznaliśmy.
-Hej jestem Rocky.
-Ja Ratliff, ale mówią na mnie Ell.
-Riker, a ty Vanessa tak?- od razu widać, że mu się podoba.
-Jestem Ross.
-Ja Laura, a to Vanessa. :)
Po zapoznaniu ten cały Ross ciągle się na mnie gapił. Trochę się go boję. Usiedliśmy na dywanie i zaczęliśmy grać w butelkę.Wypadło na Van.
-Pytanie czy wyzwanie?
-Pytanie.
-Kto z okręgu podoba ci się najbardziej?
-Hmm.... no.. ym... chyba... Riker.
-Okey.-później wypadło na Delly
-Wyzwanie.
-Wskocz do basenu.- Ryd zrobiła to nie chętnie. Następną ofiara był Ross.
-Pytanie.
-Gdybyś miał pocałować którąś dziewczynę, która by to była.- popatrzyła się na mnie i powiedział
-Laura.- mnie aż zatkało. Mnie? Po naszej zabawie wszyscy rozeszli się do domu, a ja poszłam do siebie. Cały czas myślałam o tym co powiedział Ross. Czy ja mu się podobam? Nie to nie możliwe. Z nurtującymi myślami zasnęłam.
******************************************************************
Witam Was. Rozdział znowu do d***. Po prostu nie wiem jak rozkręcić akcje. Ale jeśli Wam się podoba to nie mam nic przeciwko.Więc się nie rozpisuję i do napisania, a teraz piosenka:
                                                                                         
                                                                     Patataj

1 komentarz: